Szkoła Podstawowa nr 9 im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie

Adres

Kontakt

ul.Powstańców Wielkopolskich 23
75-100 Koszalin
tel. 94-3426786
e-mail: sekretariat@sp9.koszalin.pl

Statystyki

  • Odwiedziło nas: 829151
  • Do końca roku: 74 dni
  • Do wakacji: 246 dni

MAŁGORZATA BORATYŃSKA - NAUCZYCIEL JĘZYKA POLSKIEGO

SCENARIUSZ LEKCJI POKAZOWEJ W KLASIE VI C W DNIU 30 LISTOPADA 2011R. –    ocenianie bieżące.


NAUCZYCIEL: MAŁGORZATA BORATYŃSKA

 

Temat: Środki poetyckie? – Już znamy!

 

Cele:

  • uczeń rozpoznaje środki poetyckie: epitety, porównania, przenośnie (uosobienia, ożywienia);
  • potrafi wskazać osobę mówiącą (podmiot liryczny) w  wierszu;
  • współpracuje w grupie;
  • kontroluje odpowiedzi innych i je poprawia

 

Środki dydaktyczne:

  • rzutnik z tekstami wierszy
  • karty pracy dla każdego ucznia
  • teksty wierszy

 

Forma pracy:

  • grupy

 

Metoda:

  • ćwiczenia praktyczne

 

Czas:

  • 45 minut

 

Przebieg lekcji:

 

  1. Przywitanie i  uświadomienie uczniom celów lekcji.
  2.  Wylosowanie grup – podział klasy na dwuosobowe grupy: losowanie par – lizaki z numerkami od 1-12 w dwóch kolorach
  3. Przydział zadań – każda para uczniów losuje wiersz (załącznik nr 1). Na kartach pracy (załącznik nr 2) wypisują po 1 przykładzie środków poetyckich – epitet, przenośnia, porównanie oraz wskazują osobę mówiącą w wierszu.
  4. Prezentacja poszczególnych grup (główna część lekcji):

     -  odczytanie  wylosowanego wcześniej wiersza (rzutnik) przez reprezentanta pary,

     -  wskazanie wszystkich środków poetyckich (z wypełnionych kart pracy),

     -  kontrola wypowiedzi przez pozostałych uczniów (jeśli wystąpił błąd, uczniowie natychmiast to zgłaszają i następuje korekta)

     -  ocena każdego ucznia (uzasadnienie nauczyciela).

      5. Podsumowanie – wklejenie swoich wypełnionych kart pracy do zeszytu.

      6. Pożegnanie.

 

 

Załącznik nr 1. Przykładowe wiersze do wylosowania przez uczniów


Czesław Miłosz   

Furtka

Potem ją całą chmiel gęsty owinie,

Ale tymczasem jest tego koloru,

Co liście lilii wodnych na głębinie

Zrywane w świetle letniego wieczoru.

 

Sztachety z wierzchu malowane biało:

Białe i ostre, zawsze jak płomyki.

Dziwne, że ptakom to nie przeszkadzało,

Raz nawet usiadł na nich gołąb dziki.

 

Klamka jest z drzewa, gładka tak jak bywa

Drzewo wytarte ujmowaniem ręką.

Pod klamkę lubi skradać się pokrzywa,

A żółty jaśmin jest tu latarenką.

 

 

Leopold Staff

Czucie niewinne

 

Łąkami idę. W krąg kwiaty

I słychać brzęki pszczelne.

W powietrzu modro-złotym

Śni próżnowanie niedzielne.

 

Słońce świeci spokojnie,

Jak gdyby od niechcenia;

Obłoki są tak białe,

Jakby nie mogły siać cienia.

 

Ptak śpiewa, jakby nie śpiewać

Nikomu ani się śniło.

Jest mi tak dobrze na duszy,

Jakby mnie wcale nie było.

 

Najpiękniej bowiem jest, kiedy

Piękna nie czuje się zgoła

I tylko jest się, po prostu

Tak, jak jest wszystko dokoła.

 

 

Joanna Kulmowa

Marzenia

 

Ja nie lubię chodzić do szkoły,

choć nic nie ma we mnie z lenia.

Ja nie lubię chodzić do szkoły,

bo w tornistrze się nie mieszczą marzenia.

W szkole jest wielki porządek,

nikt nie trzyma pod ławka marzeń,

muszę zostawić je w domu –

pod stołem albo w jakiejś szparze.

A one przez ten czas rosną,

odbywają samotne podróże

i kiedy wracam ze szkoły za dalekie są

i za duże.

 

 

Joanna Kulmowa

Kwitną gawrony

 

A czym drzewa kwitną w styczniu?

Wróblami.

Żeby ćwierkać, a nie szumieć nad nami.

I kawkami kwitną

zamiast liści.

Żeby krakać, a nie szeleścić.

I gilami płoną czerwono.

I sikorką kwitną

żółto-błękitną.

Żeby śpiewać, a nie szemrać koroną.

A najczęściej kwitnie się gawronom.

Czarne liście.

I czarny śpiew.

Nie lubimy gawronich drzew.

Ale wiosną,

gdy odlecą gawrony,

znów powróci szum bardzo zielony.

 

 

 Anna Kamieńska

Widok z gór

 

Góry nad wodą klęczą jak praczki,

Pełzną owieczki – białe robaczki,

Młoda kobieta gałązki ścina,

Śpiewu jej pełna dolina.

 

Wśród łąk zielonych stoi staruszek,

Bije o ziemie urodzaj gruszek,

Chronią się dzieci w tarnin wirydarz,

Krzyczą: „Kominiarz, co mi dasz?”

 

Wtem chmura cieniem chleb ziemi kraje,

Listek listkowi kroplę podaje

I mały deszczyk poszedł ukośnie,

Zapłakał chłopczyk żałośnie.

 

Migoce rosa na pajęczynie,

Śpieszą się grabie na koniczynie,

W godzinę smutku nic mi nie trzeba:

Tę trochę ziemi i nieba.

 

 

 Julian Tuwim

Gorące mleko

 

Każą pić gorące mleko,

Chłopca mdli na widok mleka.

W gardle więźnie spazm wściekłości:

Nie chcę mleka! Nie chcę mleka!

 

Żeby w odmęt zieloności

Rozwierzganą wtargnąć bandą,

Na chłopczyka przed werandą

Czterech dzikich Siuksów czeka.

 

W parujące, z kożuchami,

Dmucha wódz ich zrozpaczony.

Rozpluskaną szklanką mleka

Wolny obłok niebem goni.



 Stanisław Grochowiak

Straszno

 

Straszno. Dziwnie. Dziwnie straszno.

Spojrzysz w okno, jeszcze straszniej.

Nie wiem, co mnie dzisiaj naszło,

Ale ja to lubię właśnie.

 

Żeby jeszcze mną potrząsło,

Żeby zębem zadzwoniło.

Bać się bania, jakże bosko!

Bez powodu, jakże miło!

 

Przecież ściany są na straży,

Błyśnie światło, strach przepłoszy,

Ale kto chce być odważnym,

W strachu pływa jak w rozkoszy.

 

Wtedy cienie tajemnicze

Nagle łaszą się jak psiaki.

Strach doprawdy nie jest niczym

Po czymś takim.

                   

Joanna Papuzińska

Czarna jama

 

Nie wie tata ani mama,

że jest w domu czarna jama…

Czarna, czarna, czarna dziura

bardzo

straszna i ponura.

Gdy w pokoju  jestem sam

lub gdy w nocy się obudzę,

to się boję spojrzeć tam.

Tam jest chyba mokro, ślisko,

jakby przeszło ślimaczysko…

Musi żyć tam wstrętne zwierzę,

co ma skołtunione pierze,

i do łóżka mi się wepchnie!

To jest gęba rozdziawiona,

wilczym zębem obrębiona,

coś w niej skrzeknie, chrypnie, wrzaśnie

i ta gęba się zatrzaśnie…

Ła!

 

 

Przyjaciel wie

Słowa: Jacek Cygan, muzyka: Krzesimir Dębski

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                          Znam Twoje sny, wszystko chcesz wiedzieć sam,
Jak grubas, co trzy rozumy już zjadł.
I, tak jak ja, chcesz być ważny jak paw,
Patrzeć w dół na świat.

Na kłótnie masz zawsze chęć, lubisz złość
Gdy rację masz –  nie ustąpisz o włos.
Lecz gdyby nas ślepy los skrzywdzić chciał,
Będziesz przy mnie stał.

Przyjaciel wie, ile wart jest sam,
Przyjaciel wie, kiedy odejść ma.
A gdy już jest, wszystko wie bez słów,
Przyjaciel mój umie żyć za dwóch. (…)

Przyjaciel wie, co to śmiech do łez,
I zawsze jest, gdy potrzebny jest.
I choćbyś miał całe złoto gwiazd,
Bez niego dni w końcu stracą blask.

 

Marek Głogowski

Pora wesoła

 

Kto powiedział, że jesień jest smutna,

że ma kolor szarego płótna,

że jej prawie nie widać we mgle?

Kto to wszystko powiedział?

Ja nie!

 

Dla mnie jesień to pora wesoła,

Roześmiana i gwarna jak szkoła!

Lśniąca skórka kasztana na trawie,

W odlot ptaków wpatrzona ciekawie.

 

Jesień – roztargniona malarka –

Gubi farby po lasach i parkach,

A ja biegam wciąż za nią z ochotą

I znajduję brąz, czerwień, złoto. 

 

 

 

Bożena Pierga

Dziadek

 

 

Nic już nie poradzę na to,

że mojego taty tato,

zamiast ślęczeć nad gazetą,

lubi dla mnie być poetą.

Składa wersy w zgrabne zwrotki

kolorowe jak stokrotki.

Dziadek puzzle też układa,

bajki pięknie opowiada.

Gdy idziemy przez park stary,

wokół same dziwy, czary.

Dziadek klucze ma do snów.

Brak na tego dziadka słów!

To z nim (chociaż już niemłody!)

najwspanialsze mam przygody.

Zamiast bujać się w fotelu

(wzorem innych dziadków wielu),

buja ze mną wciąż w obłokach,

opowiada mi o smokach

i łasuchem jest nie lada –

razem ze mną dżem podjada.

Choć prawdziwy, nie baśniowy,

dziadek mój jest wyjątkowy!

 

             

 Jan Brzechwa

Październik

 

Nad ranem jeszcze bielał szron,

        A oto już się dzień płomieni,

I stoi mój rówieśnik – klon

        W pozłocie słońca i jesieni. (...)

Obłoki wolno suną wpław

         Jak rozsypane piórka gęsie,

A w dole, popatrz – usnął staw

         I znieruchomiał cały w rzęsie. (...)

Zaczepny szczeniak w gąszczu traw

         Z indykiem śmieszną walkę stacza,

A wierzba zapatrzona w staw

         Nie widzi tego –  i rozpacza.

Przelatujące stado wron

          Rzuca na trawę smugi cieni,

I stoi mój rówieśnik klon

          W pozłocie słońca i jesieni. (...)

Z moczarów, z okolicznych łąk

          O zmierzchu wczesny chłód przenika

I szybko spada słońca krąg

           W pobliskie mroki października.

 

 

 Załącznik nr 2 karta pracy

 

KARTA   PRACY

 

Wiersz: „................................................................................”


Autor: ...................................................................................


Podmiot liryczny: .................................................................


Środki poetyckie:


epitet:....................................................................................................................


porównanie: ..........................................................................................................


...............................................................................................................................


przenośnia: uosobienie, ożywienie: .......................................................................................................................................................................................................................................................

 

......................................................................................................................................................